W 1192 roku Konrad z Montferrat objął władzę w Jerozolimie. Planował pozbyć się z nowego królestwa wszystkich muzułmanów i prawdopodobnie osiągnąłby swój cel, gdyby nie pewien pechowy dzień…
Podczas kolejnej audiencji do władcy podeszli trzej mnisi katoliccy i nie wzbudzając niczyich podejrzeń zaatakowali i zabili Konrada. Najdziwniejszą częścią tego zamachu był fakt, iż oprawcy nie zaczęli uciekać ani nie stanęli do walki. Oddali się w ręce straży bez najmniejszych oporów, ponadto gdy zostali poddani nieludzkim torturom, znosili je z godnością i wprost nie mogli się doczekać publicznej egzekucji. Oczywiście pomimo tak drastycznych metod, kaci nie byli w stanie otrzymać informacji na temat zleceniodawcy zamachu- tak oto powstała legenda assasynów...
W gruncie rzeczy, assasyni byli ( i być może są) potrzebni światu. Ich celem nie jest losowe pozbawianie życia niczego nie wiedzących i niewinnych ofiar, tylko dbanie o bezpieczeństwo ogólne społeczeństwa. Zabijali tylko tych ludzi, którzy zagrażali bezpieczeństwu kraju. Członkowie tego bractwa charakteryzują się nadludzką sprawnością i doskonałym władaniem bronią oraz niespotykaną wiernością wobec swych braci i wypełnianych misji.
Zabójca prędzej poświęci swoje życie, niż nie wypełni rozkazu. Od adeptów szkoły wymagano oprócz sprawności fizycznej również wysokiej odporności psychicznej. W gruncie rzeczy byli (lub są) to idealiści i wierzący ludzie. Współczesne czasy dostarczają nam wielu opowieści o tajnych bractwach zabójców, jednak musimy pamiętać iż assasyni posiadali własny kodeks moralny a swoje zadania przyjmowali jako „walkę o lepsze jutro”.